wcale nie ma nas, nie dziejemy się.
Niemoc tfórcza
- Widzisz mój drogi z życiem jest jak... – tu pragnęłam znaleźć szokującą i oryginalną metaforę. Niestety wszystko co przychodziło mi do głowy nie było wartę wyjścia na światło dzienne -...jak życie! – po chwili zdałam sobie sprawę, że to nie jest stwierdzenie odkrywcze, a już na pewno nie przystoi osobie o mojej pozycji i ponoć inteligencji.
- Co ty pierdolisz? – skrzywił się znajomy Gewina, którego imienia nie byłam wstanie powtórzyć, ani na trzeźwo, ani w stanie w jakim byłam owego wieczoru.
- Zrozum. Próbuje nawiązać inteligentną konwersacje. Od 2 godzin rozmawiacie o sexie i o jego braku. Mogę stwierdzić, że to mnie przestaje powoli bawić. – potężny łyk piwa wciągnięty do moich ust miał obrazować znudzenie, niestety został zrozumiany jako zachęta do wlania w siebie jeszcze odrobiny złotego trunku. Dla niektórych mógł być to ostatni łyk tego wieczora.
- Nie bawi cię boś baba! – odparł Nes poczym oddał się pasjonującemu zajęciu bekania do kufla piwa i nasłuchiwaniu echa.
- Jedna w tym gronie więc...na moje nieszczęście... – rozejrzałam się dookoła. Prócz Gewina wszyscy byli już w stanie komunikować się z kosmitami bez żadnych hamulców przyzwoitości. Mężczyźni którzy mi towarzyszyli dla kobiety po takiej dawce alkoholu jak moja powinni wydawać się atrakcyjni. Niestety wciąż nie mogłam patrzeć na ich pijackie, czerwone ryje, na szczęście zakryte obwitym owłosieniem. Tylko Gewin wciąż prezentował się doskonale. Mimo że śmierdział w tym momencie jak złej jakości barek domowy.
- Ciebie to nie interesuje, bo możesz wziąć jego – tu ręka Frika miała wskazać na Gewina jednak nie był on w stanie podnieść jej z pod stołu. Jeden Bóg raczy wiedzieć gdzie dokładnie wtedy spoczywała. – i iść kulturalnie do kibla.
- Jeżeli według ciebie oddawanie się przyjemności w pomieszczeniu którym 200kg dupa barmana zaraz odda na łono natury wszystko co on skonsumował w przeciągu ostatnich 2 dni jest kulturalne to szczerze współczuję. – powiedziałam spoglądając na niezwykle miłego, aczkolwiek stanowiącego większość dekoracji w pubie pana Czesia. Frik zamyślił się, albo po prostu coś weszło pomiędzy jego dwa przednie zęby. Dyskusja prawdopodobnie potoczyłaby się już sama rozwijając wątek barmana i sexu bądź też gówna i sexu gdyby nie Nes który nagle podniósł oczy znad szklanicy i skierował spojrzenie w moją stronę. W jego oczach była pewna nutka obłąkania która nie była naturalna dla młodego farmaceuty namiętnie grającego w Scrable.
- Nefretari podobno ty nie jesteś człowiekiem! – powiedział dumnie Nes wciąż wbijając we mnie oczy.
- Nes skarbie nie pij więcej. – odparłam spokojnie ale Gewin nagle trochę otrzeźwiał.
- Nie, nie Nef widziałem. Widziałem! Ty nie jesteś zwykłą babą! – chłopak opluł siebie i wszystkich dookoła przy okazji wypowiadania tych zdań.
- Jasne że nie. – rzekł spokojnie Gewin z uśmiechem – Jest moją wiedźmą. –pocałował mnie i Puścił porozumiewawcze oko. – A teraz wybaczcie nam idziemy po jeszcze jedno piwo które mam nadzieje doprowadzi nas do waszego stanu umysłu.
Wstając od stołu wciąż czułam na sobie świdrujące spojrzenie Nesa.
- Myslisz że on coś wie? – zapytałam lekko podenerwowana
-Nie sądzę. Jest zalany. Równie dobrze mógł ci powiedzieć, że masz kolonie sutków na brzuchu. – Gewin zamówił piwo i wciąż uśmiechał się promiennie, chociaż niepewnie.
- Eh...ludzie...
2006-05-04 00:04:39
skomentuj (9)
Może to magia a moze życia sens
Niech podziała wasza wyobraźnia
Tego nie da się zmieścić w notce
Bo mnie nawet w czaszce się to nie mieści...
2006-02-09 21:16:07
skomentuj (3)
Z wysoka kuka na nas Pan
Bywało lepiej. Bywało bardziej wyraziście. Bywało… Może nie pamiętam kiedy, ale na pewno. Wydawało mi się, że wszystko próbuje przyspieszyć. Usilnie dążę do celu który ustaliłam sobie przed minutą. I kiedy uświadamiam sobie, że trochę to zbyt szybko to okazuje się, ze jestem spóźniona. Sekundę wcześniej, minutę, a może było by inaczej. A może nie? Nie powinno się usprawiedliwiać wszystkiego. Może zło jest dobrem koniecznym? Siadamy razem przed kuflem piwa. Kiedy spijam piane ty uśmiechasz się żałośnie. Wtedy wiem, że nie powinnam tu teraz siedzieć. Że to nie jest miejsce dla mnie. Problem w tym, że nie pozwalasz mi nawet usiąść po drugiej stronie stołu. Kiedy jesteśmy razem mój głos nie wacha się, pogrążona w marzeniach opadam w nie z rozłożonymi ramionami. Ufam że nie pozwolisz mi się roztrzaskać. A kiedy do tego dochodzi nie wiem czy to ty odszedłeś czy ja? Czy każdego dnia można tracić wszystko? To błahe pytanie. Posiadanie nie jest wartością. Czasem tylko w twoim kretyńskim uśmiechu odnajduję na sekundę sens… o sekundę za późno.
Chyba żałuje, że początkiem wszystkiego jest nic. To mnie przeraża kiedy wyobrażę sobie jakie to nieistotne. I nie ma ani miłości, ani nienawiści, ani ciszy. Jest początkowe nic. Nie tworzysz wszystkiego tak szybko jak ci się wydaje. Chociaż na przestrzeni wieków to faktycznie szybko. Twoja względność mnie przytłacza.
Mój drogi nie wiem czy gniewać się na Ciebie.
Następne roztrzaskanie, może być na tyle podobne do początkowych, że już się nie podniosę.
Z prostej przyczyny. Za często mnie opuszczasz…albo ja Ciebie.
2005-12-18 20:27:05
skomentuj (4)
Bóg to jeden wie, jeden Bóg to wie
Nie jestem przekonana, że to połowa drogi. Może to faktyczny koniec. Tylko ja po prostu utknęłam mentalnie. Kiedy stykasz się z wrogiem twarzą w twarz to możesz oszaleć ze szczęścia. Czas pogodzić się z tym, że jest już zima. Mimo to, że próbuję oddalić ją na wszystkie sposoby. Powolnym krokiem z lekkimi potknięciami idę w stronę nieuchronną. I jakież to dziwne, że im bliżej tym mniej uczuć i emocji. Każdy stopień w dół to mój krok w górę.
Czas zrozumieć i odkryć. Czas ustąpić i spokornieć. Ale nie czas na zmiany. Zmiany nie są czymś koniecznym. Chyba, że zmiany pogody. Takie jak dziś. Zmiany na śnieżno. Zmiany na lepszo. Zmiany na zimę. Ale wcale nie zmiany na zimę. Tak właśnie. Chociaż kto wie, kto wie… Nie, nie. Zbytni optymizm wypala komórki i niszczy śnieg. Dziś sky is white and grass is gray. I ruch mentalny jest, chociaż wolny to opadająco - postępujący razem z płatkami śniegu.
2005-11-20 11:23:25
skomentuj (7)
Miał się nam nie kurczyć świat
Ciszej. Przecież ktoś nas może usłyszeć. Dawno, dawno temu zapłaciłam za gaz. Dlaczego wciąż krzesamy ogień na palenisku? Ciszej. Nikogo nie interesuje co masz do powiedzenia. Uśmiechaj się ładnie, bo znów odetną ci dopływ powietrza. Schowajmy się w tym małym ogrodzie, gdzie drzewa już dawno umarły. Cichutko oddamy im nasze myśli. Po cóż używać głosu, skoro i tak każde słowo pali się już w powietrzu. Cichutko wiem przecież, że nie mamy realnych planów na przyszłość. Po prostu nie przerywaj tego momentu kiedy szyba w oknie daje mi szczęście. W największej naiwności znajdziemy szczęście. Na górskim szczycie gdzieś między moim oddechem, a twoją grą. Mnie ciągle brak powietrza, bo to takie naturalne, takie genetycznie właściwe. Przynieś mi bukiet tych jesiennych liści w których nurzamy bose, samotne stopy. Te jedne kilka minut poczujemy się jak wiatr. Jak krople rosy. Nie będzie mi przeszkadzało przecież że wszyscy cię nienawidzą. Schowasz ten rozmyty błękit i tą zieleń grochu. Ciszej. Błagam. Nie zniosę więcej tych krzyków. Potrzebuję tej niepewności zaszytej pod pozorem przyjaźni. Bądźmy żałośni i naiwni. Albo ja będę. Ty nie musisz wiedzieć o tym. Ale ciszej. Przecież wiesz, że skończyliśmy już z życiem. Teraz tylko dochodzimy do drzwi. Prześlizgniemy się i nikt nie zauważy mojego zniknięcia. Ciebie przecież wszyscy kochają i nienawidzą. Ciszej. Błagam. Ciszej.
2005-10-30 11:34:46
skomentuj (8)
W ciszy drżą słowa których nie powiem
Znam kobiety tak pragnące miłości
że pozwalają swymi
świeżo umytymi włosami
wymiatać z kątów kurz
Znam kobiety tak łaknące czułości
że pozwalają
napełniać się nasieniem
byle komu byle gdzie
Znam ich córki
które dla ciepłego słowa
pozwalają rozpruwać swą niewinność
na parapetach nocnych klubów
Jest jesień. Są łąki malowane złotem i rdzą. Powtórka z rozrywki ?
Nie piszę więcej, bo przecież i tak to was mało interesuje, a mnie chyba jeszcze mniej.
2005-10-23 12:08:24
skomentuj (3)
I znowu tempa próba żyletki...
Tym razem koncert HH… Znaczy Hurt i Happysad. A dzień wcześniej wesele. Zdrowie out of order. Jakieś 500 anonimowych ludzi zachowywało się trochę jak śmietanka do kawy. Czegoś mi brakowało. Wstyd…wstyd… Ale szkoda mówić, przecież jestem kropelką tylko. Małą kropelką która naprawdę nie wie czego chce. To chyba taki licealny kryzys. Tak sobie czasem myślę co by było gdyby… i się uśmiecham do szyby w tramwaju. Ale przeszłość pozostawmy historykom, a przyszłość specjalistom od przyszłości. Ja jestem specjalistką od… nie jestem specjalistką od niczego. Jestem małą naprawdę nic nieznaczącą kropelką w tej całej śmietanie. I czasem tylko cichutko tańczę razem z nowohuckim wiatrem. Wstyd….wstyd… szkoda gadać!
2005-10-03 18:00:26
skomentuj (14)
Reaktywacja jak każda inna.
Koncert jak każdy inny koncert. Brakowało mi tych wcale nie miarowych skoków. Zbiorowisko życzliwych sobie ludzi, którzy próbują sobie na siłę wybić zęby. Nie jestem małym punkiem, ani małym skinkiem, ani innym małym subkulturzakiem. Jestem malusieńką Kajuszką.
Kajusza: Co ty do jasnej cholery robisz? Nie lepiej siedzieć teraz gdzieś pod mostem z butelką wina?
Kajusza: Nie jestem małym żulem, jestem małą Kajuszą!
Kajusza: Wbij się chociaż w centrum młyna. Co się boisz…
Kajusza: Dzięki kurwa, chcesz żebym mnie stąd wynosili?
Kajusza: Patrz na niego…
Kajusza: On wygląda jak…
Kajusza: Wiesz co… zmywajmy się stąd…
Kajusza: Najwyższa pora…
Kajusza jest małą Kajuszą. W małym Kajuszowym świecie świeci niebieski księżyc. Kajusza czasem siada na księżycu i obserwuje życie. Życie jak i sen nie lubi być podglądane. I mówi do mnie „Wiedz, że nie powiem ci nic dobrego nic złego też nie. I tak nie spotkamy się więcej i tak nie będziemy się więcej już znać i tak nasze usta nie będą już ze sobą więcej grać”. Ale życie to wstrętny kłamca. A może Kajusza po prostu jest dla niego za głupia?
Koncert jak każdy inny koncert. Noc jak każda inna noc…
Kajusza czasem za dużo sobie wyobraża. Kajusza jest bardzo naiwnym stworzeniem. Kajusza nie jest stworzona do realiów tego świata. Kajusza jak kameleon, umie się jednakowoż dostosować. Kajusza jest doskonałą aktorką, osobiste Oscary stoją w osobnej gablotce. Dla Kajuszy są jak maliny.
„Trochę więcej czasu, trochę więcej odwagi, trochę mniej słońca, trochę więcej powagi”.
2005-09-18 10:59:54
skomentuj (8)
"...Nie zapomne...ja nie zapominam..."
Z dniem dzisiejszym ogłaszam zaprzestanie działalności tego przybytku bo... z dniem dzisiejszym została zaprzestana działalność żywotna mej osoby.
Tak tak
Jest wam przykro
Mnie również
...
O mam fajną komórkę
Zdjęcia robi
Ta...
Kurwa...
Kurwa ja pierdole
...
Nie no kurwa nie ma co pisać
Znaczy może jest ale chuj wam do tego
Bo was nie lubię
Bo to wasza wina
Bo Bóg jest zły kurwa
Bo kurwa tak się kurwa nie mam zamiaru bawić
Kurwa
Ilość słowa kurwa którego absolutnie używać nie lubię bo nie jest znów takie piękne powinna podkreślać to o co kurwa chodzi...
A zresztą kurwa
5.03.04
Kurwa
I w dół kurwa
I w kurewski kurwa dół kurwa
2005-07-25 00:17:17
skomentuj (10)
Rozwlekły tasiemiec
Jestem tzw. Licealistką. Umożliwiło mi to 3letnie bycie gimnazjalistką. Co skończyło się dość niedawno.
Cieszę się oczywiście, bo człowiek czuje się nie tyle dojrzalszy, co wręcz lepszy. A na pewno starszy (co wcale nie przekłada się w mym wieku – lat mi z dniem 23.VI nie przybyło). Liceum brzmi dumnie, jednak wiem, że to niedługo przestanie mi się podobać. Ale cóż tu pisać. To nudne przecież.
Należy wspomnieć o tych 3latach przejściowych zwanych gimnazjalnymi. Otóż po pierwsze tu się ukształtowałam, wyszlifowałam i osiągnęłam wysoki stopień mej cudowności (która rozwija się z każdym dniem oczywiście wciąż :P). Nacierpiałam się też w tym czasie jak jasna cholera – i fizycznie i psychicznie. Poznałam oczywiście masę ludzi, z których wielu w mym sercu wciąż. Ale przecież nie wszyscy są z gimnazjum a skąd! Taki cymbałek jeden to absolutnie z gimnazjum nie jest a w sercu siedzi :D Ale wymieńmy to kilka osób, które czymś się wsławiły w mym życiu. Wybaczcie, ze niektórych zsumuję w grupki, ale tak jest łatwiej, co absolutnie nie ujmuje wam wagi i przydatności do spożycia.
1.Gacuś – zjawiskowa kobieta perwersyjna wyuzdana sexowna i w ogóle :P prawienie jej komplementów z mojej strony jest zbędne bo ona i tak wie o co mi chodzi:D Kocham cię!:*:*:*:*
2.Karol – hipisowskie nasienie rodzące cudze dzieci bez opamiętania. Każdy kąt twej mrocznej duszy jest prawie tak zajebisty jak kąty duszy mej :D :*
3.Asiunia – grubaśny słodziaszkowy waleczny kujonek :] Mi umiłowany :):*
4.Edziak – limetkowy kredkowy Edward. Niewątpliwie jedyny mój mąż tak cudowny jakiego kiedykolwiek będę miała :):*
5.Pod nr 5 bo lubię ten nr umieszczę, żeby się wyróżniało osobistości z byłej klasy f zwane Maniusiem i Gosiaczkiem ale nie będę się o ni rozpisywać bo to by wyszedł jakiś Hymn pochwalny czy cuś :p :* Was tyż kocham oczywiście :)
6.Nr 6 też lubię więc pod nim wyrzutek społeczny nie z 3f a z 2f. Specjalistka od sadomasochistycznych babskich orgii posiadająca nieziemskie zdolności doprowadzania do ekstazy wielu Kajusz na raz :P Doneczka ma jedyna ukochana której nie opuszczę i kochac nie przestanę, aż do dnia kiedy lodowce nas zatopią:P
7.Zofija – nawiedzony chemik ze zboczeniem w stronę rozmiaru męskich...stóp :P Najtrafniej stwierdzić, że dziabonga takiego drugiego nie znam i pewnie poznać mi dane nie będzie :P :*
8.Szałas – okropno-pstrykająco-palczasta, piskliwa kocica :P Żebym mogła mieć kiedyś taki cudowny dom jak miała Szałas :P:P:P :*
9.Gums – siedzący pies co siedzieć nie usiedzi :P Zapewne nie będzie mi dane posiadać następnego zdjecia z twym mrocznym spojrzeniem :]
10.Natasza i Paula – jakieś szprychy czy tam żaby czy ryby czy jak was zwał tak zwał ja powiem tyle, że tak romantycznej damskiej pary to szukać ze świecą :P
11.Grazia – sowiasta, puchaciasta Aszunia. Wszystkie krzywdy przez nas głupeczków wyrządzone Bóg ci w dzieciach wynagrodzi :P
12.Bochenkowa – grubaśna, wielgaśna Kasiunia. Taki tyłek to mi pozostawił rysę na psychice :P:*
13.Michaś – no na pewno mój ulubionych Michaś ze wszystkich mych ulubionych Michasi :P Jedyna w swym rodzaju konsultanta Avonu :P
14.3f – Najwspanialsi ludzie na jakich trafić można a było – kolejne z wami 3 lata to już by mnie chyba ...rozpieprzyły ale bez was to tez mnie chyba rozpieprzy :P
15.3c – męska mroczna klasa, w której nadmiar testosteronu wyładowywał się często na nas.
16.Byłe roczniki też pragnę pozdrowić, gdyż i owszem były dziwne i oczywiście gorsze od nas o wiele, ale no były i jakiś tam zarys zostawiły :P
17.Wszyscy o których oczywiście nie zapomniałam aczkolwiek nie wymieniłam ich tu...bo mi umknęli bądź nie zasłużyli tez są pozdrowieni. Łaska Kajuszy obejmuje nawet najgorszy plebs :P
Oczywiście wyżej wymienionym dziękuję za uwagę. I nie rzeknę do zobaczenia na korytarzu szkolnym, ale to nie oznacza , że więcej ich nie zamierzam widzieć. Te osoby po prostu wszystkie w wielkim bądź tycim stopniu wywarły wpływ na to kim jestem dziś. A ja dziś jestem zajebista nieprawdaż?:p
To była pierwsza sprawa. Zaległa. Bo przyznam szczerze wcześniej mi się nie chciało.
Teraz ponarzekam na to, że mi źle, że jestem zła, że się wpierdzielam, że chciałabym dostać zwierzątko zwane plemnikiem i nazwać go Gerard ale nie ma do tego odpowiedniego dawcy, że samce są mi chyba potrzebne wyłącznie w celach rozpłodowych a nawet do takich się nie znajdują, że jadę do sanatorium, że jadę tam z matką, że mnie krew ogólnie zalewa, że mnie krew szczególnie zalewa. Dziękuję. Koniec drugiej części notki. Czyli właściwie ogólny koniec.
FINE :P
2005-06-30 23:38:33
skomentuj (11)
Koptyko...jeszcze trudniejsze słowo
Jakby to rzec. Koniec? Już niedługo. Opisze to szerzej jeśli nerwy pozwolą. Początek? Jeszcze bliżej. A co jest teraz? Mili widzowie teraz jest cisza. Teraz mogę wszystko. Jednakowoż nic, ale to nic mi się nie chce. Załączam wiersz pani Hillar.
Odpoczynek czyli próba śmierci
Najpierw rozplątała
Nerwy
Które zaczęły płynąć
Pod jej skórą
Luźno i miękko
Jak tasiemki
Potem wyłączyła
Jego głos
Zapach akacji
Blask powietrza
Ciszę
Patrzysz
Prosto w słońce
Powiedział
Oślepniesz
Milczała
Zamknął jej powieki
Palcami
Jak się zamyka
Zepsutym lalkom
Albo umarłym
Coś czuję, że nic się nie uda. Ale czuję to zawsze, bo to smród tak przeraźliwy, że nic go nie powstrzyma. Bezczynność mnie kiedyś zabije. Ale cóż ja mogę zrobić? Nawet przyłożenie paru żałosnym kretynom w twarz nie bawi mnie. Po cóż to piszę, skoro za niecały tydzień walnę coś o wiele ważniejszego? A no moi drodzy, na tym świecie są rzeczy godne uwagi i te całkiem niezdatne do spożycia. Wszystko zależy od waszego móżdżku. Notka owa godna jest wszystkich blogowych przywilejów, gdyż spod mej ręki nigdy nie wyjdzie na światło dzienne nic poklasku niegodne :] Ma odwieczna skromność czasem mnie, aż przygnębia. Przemawiając do waszego poczucia estetyki, apeluję o rozwagę. W czym? Wiem, ze mój sposób rozumowania jest dziwaczny, ale może ktoś to zrozumie.
Polecam się na przyszłość.
...
2005-06-19 12:28:57
skomentuj (6)
Szeptem na ucho powiem, że...
„Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Czasem nawet jest z tym dobrze
Wstyd o tym głośno mówić
(...)
Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Moje oczy są oczami wariata
Kiedy spotykają się z twoimi oczami”
Małgoś pisze ostatnio o hormonach... Może i racja, że to one są głupie (my w rezultacie tez :P). Niemniej jednak ostatnimi czasy w ciągu godziny zaliczyłam z 10 stanów świadomości, weszłam w drzwi/stół/framugę/ściany/szafkę. Na uspokojenie wbiłam sobie agrafkę w rękę... Byłam zła bardzo, chociaż podświadomie szczęśliwa. Potem znów zmieniałam uczucia. Teraz już jest dużo lepiej. Powiem wam drodzy słuchacze, że czuję momentami wręcz ekstazę. I podkreślam nie biorę :P:P:P Taki stan mego ducha owszem jest krótkotrwały, ależ jak miło się nim upajać. Zatracenie w szczęściu bezpamięci. W najbliższym czasie pojawią się wątpliwości, wszelakiego rodzaju „ale” i rozpatrywanie przyszłości we wszystkich najgorszych możliwościach. Miejmy nadzieje, że to, aż tak dramatycznie stanu ducha mego nie zmieni. Poprawa jednak będzie nie unikniona...przecież mam na kogo liczyć teraz i zawsze :)
Tak mniemam w dniu dzisiejszym
Jutro może być gorzej :]
„Twoje ramiona – nie kruszące się ciasto
Nie pachną miętową maścią
Ja w twoich ramionach – nieistotny dysonans
Deszcz szczęścia strzał nad przepaścią
(...)
Zanim piorun i tęcza przejdą przez smutków most
Zanim dzień stąd odleci na chmurze
Zanim groszki i róże pocałują się znów przez płot
Zanim kurz pozamiata podwórze”
:*
“Now I've tried to talk to you and make you understand
All you have to do is close your eyes
And just reach out your hands and touch me
Hold me close don't ever let me go
More than words is all I ever needed you to show
Then you wouldn't have to say that you love me
Cos I'd already know”
2005-05-10 22:32:51
skomentuj (24)
Poor mother
Zmieniłam szablon. Zrobiłam go w 5 minut a stwierdzam, że raściak każdej mrocznej notce doda troche wesołości. Chociaż trudno dodać wesołości faktowi, że Matka nasza pogrzebana zostanie przez głupote ludzką. Powinnam zostac prezydentem. Byłabym Piłsudskim...(albo i Hitlerem). Moją parie nazwe BBWR(bo się ludziom dobrze kojarzyc powinno) tylko rozwiniecie skrótu troszke inne (jeszcze nie wiem jakie:P).
Wygłosiłabym orędzie do narodu. Czemu ludzie nie rozumieją głebi słowa "żałosne"? To bardzo smutne.
Żałosne...
Żałosne...
P.S.
Te...ludzie takie przyciski "g" i"D" służą do przesówania tekstu w góre i w dół...
2005-04-21 21:14:25
skomentuj (17)
Nie takie jaja zniesiemy...
Banalny słońca wschód.
Przewidywalny zachód.
Poranki nie cieszą mnie.
Rozczarowują noce.
Nudzi mnie Nowy Jork.
Nie zachwyca Paryż.
Styczeń, luty, maj.
gdzieś zgubiłam
marzec.
Mija kolejny dzień.
Lato wypiera wiosnę.
Za oknem śpiewa ptak.
Dzieci sąsiadom rosną.
Drogi zasypał śnieg.
Chyba przyszły święta.
Kolęda, kolęda.
Juz wiem, że nigdy nie będziesz...
mój
późno już
chodźmy spać
Mam prawo nie pisać optymistycznej notki.
Mam prawo również twierdzić, że świat jest smutny mimo zielonej trawy i dzieci śpiewajacych "mydełko fa".
(Mam prawo mieć prawo ^^)
Cieszę się jedynie z tego, że w teraźniejszym czasie modne są Baranki... Moje ukochane :)
P.S.
!Zróbmy jajka-pedzie!
2005-03-25 19:03:22
skomentuj (15)
+ + +
Bla bla bla... Mam dość udawania. Ale niestety trzeba. Świat jest perfidny. Nie wszyscy są perfidni. Nie opłaca się być nie perfidnym. Nie lubię, być fałszywie uśmiechnięta. A jestem. Jestem cały czas. I wolno mi tu pisać takie rzeczy, bo dawno nie narzekałam. Uwielbiam narzekać. Bo jest na co.
Narzekam na to że :
1.jestem beznadziejna
2. wszyscy są beznadziejni
3. politycy rujnują mój piękny kraj
4. inni kretyni rujnują mój piękny kraj
5. inne zawszone kraje rujnują mój piękny kraj
6. wszyscy są dziś patriotami a w rzeczywistości jedzie im z paszczy
7. mój nacjonalizm nie ma przyszłości
8. ja nie mam przyszłości
9. moja egzystencja nie ma przyszłości
10. nie mam nawet zawszonego pomysłu co z tym zrobić
Tym sposobem wróciliśmy do pkt 1.
Życie?
Jest ciężkie i wcale nie jest interesujące. Co więcej, jest nudne, głupie, przygnębiające i rutynowe. Nic człowiekowi się nie chce.
Odpracuje to sobie kiedyś.
Póki co myślę, że nadchodzące dni będą pogrążające, dobijające, ale jeden zapewne przyniesie mi radość i satysfakcje.
Wspominałam, że fajnie być perfidnym?
BLA BLA BLA
2005-03-03 20:45:31
skomentuj (20)
nudy
Kajuszy plan dnia
9 – pobudka
9:15 – leki
9:30 – myju myju
9:45 – leki przestają działać – boli głowa
10-11:20 – telewizja (Ed, Edd i Eddy; Johnny Bravo, programy dla sfrustrowanych starych panien?)
11:20- babcia ogląda Modę na Sukces (jestem na bieżąco)
ok. 12 – obiadośniadanie (pseudo zresztą)
12:15 – leki
12:45 – leki przestają działać – boli głowa
13 – próba uczenia się – nieudana
13:30 – leki ale ciii bo to ponadprogramowe
14 – komp
14-15 – gra w Tropico (jebane amerykańce wyrzucają mnie z wyspy)
15 – atak! Boli głowa
15:15 – zachwiania nastroju
15:30 – śpiewam (Stand by me ostatnio w akompaniamencie Jesusa :P)
15:35- rycze
15:40 –szaleje
15:45 – rycze
15:50 – stan katatoniczny
16 – odzyskanie świadomości
16:02- leże i nie mogę się podnieść
16:30 – nastawiam obiad mamie
16:35 – to samo co od 16
17 – przychodzi mama
17:30 – oglądamy film który mama pożyczy
ok. 18 – oglądamy rozmowy w toku bo film jest nudny
19- fakty (łajldsztajn?:P)
19 –20:05 – oczekiwanie w napięciu
20:05- M jak Miiiiiłość! I czy Marta jest w ciąży z Rafałem, Norbertem czy może z własnym synem?
21 – leki w dawce powalającej
ok. 21- gg, net, telefony <- funkcjonuje
ok. 22 – nie funkcjonuje
22:15 – zdycham
22:30 – lek
22:31 – spaaaać
22:32 – umierać
ok. 23- spie
ok. 1 w nocy – budzę się i w trochę przyciszonej formie powtórka z godz. 15:15 –16:02
KONIEC
Pasjonujące nieprawdaż? Po chuca tu to umieszczam? 1. To mój blog i robię co chce a wy się poklepcie po pośladku o!
2. Jakby ktoś wpadł na pomysł odwiedzenia mnie/ wyciągnięcia z domu musi wiedzieć kiedy ewentualnie jestem do dyspozycji
3. Było tu (blog) cicho więc jako właścicielka pozwoliłam sobie zmienić stan rzeczy...
2005-02-09 22:34:56
skomentuj (12)
ciasny ale własny
Jest moim dzieckiem i jestem z niego dumna. Mimo że jest troche beznadziejny i ogólnie do dupy, to i tak go kocham.
Buzi moje dziecie! Buzi szabloniku :)
P.S.
Jak kobiety w ciąży wiąża buty?
2005-01-19 14:26:31
skomentuj (13)
2006
maj
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
rysunek jej, reszta morrisonka. więcej znajdziesz tu.
sponsor.